wtorek, 16 kwietnia, 2024
spot_img
Strona głównaŚwiatTropem Hiszpańskich sumów

Tropem Hiszpańskich sumów

Hiszpania, Rio Ebro olbrzymie sumy, piękne karpie, wspaniała pogoda…. dla wielu wędkarzy to wielkie marzenie. Tak też było w moim przypadku, kiedyś założyłem sobie cel, że na 30 urodziny pojadę na wymarzoną wyprawę i złapie karpia giganta. Wreszcie moje marzenie się spełniło i z niecierpliwością czekałem na dzień 8 lipca, kiedy to moja wielka przygoda miała się rozpocząć.

Długie przygotowania oraz wyczekiwanie na ten upragniony dzień i nareszcie spakowani ruszyliśmy na lotnisko .8 lipca byliśmy już w samolocie – kierunek Barcelona. Około 22 – tej wylądowaliśmy na lotnisku w Barcelonie, my, bo we wspólnej wyprawie towarzyszyli mi koledzy z wędkarskiego klubu Fishmaniak.pl: Łukasz, Tomek i Michał. Do wyprawy dołączyło także dwóch kolegów z Polski Jarek vel Diabeł i Mario, na których czekaliśmy na lotnisku by już po 23 – tej wyruszyć razem w stronę Rio Ebro.

Z Barcelony do celu naszej podróży jest około 270 km, wypożyczyliśmy więc dwa auta i ruszyliśmy – cel Caspe wielkie sumy i karpie olbrzymy.
Temperatura pomimo późnej godziny była bardzo odczuwalna (zwłaszcza dla przybyszy ze „słonecznej Irlandii” ale tym bardziej poprawiała nam nastroje przed długa podrożą.
Na miejscu około godziny 6 rano czekał już na Nas Bartek „Wrest”, który pomógł mi zorganizować wymarzoną wyprawę i zawiózł nas na miejsce zakwaterowania.

Pomimo nieprzespanej nocy, szybko zostawiliśmy bagaże, a Bartek oprowadził nas po łowisku udzielając jednocześnie cennych rad odnośnie wędkowania. Nikt z nas nie chciał tracić czasu na odpoczynek po podróży i już po chwili wszyscy mieliśmy rozstawiony sprzęt by zacząć naszą przygodę z piękną rzeką Ebro. Już po kilku godzinach wędkowania, pierwsze karpie zameldowały się na macie u Tomka (Psari78) zabawa rozpoczęła się na dobre, gdy kolejnymi sztukami mogliśmy pochwalić się już wszyscy. Kolejne dni upływały nam nad wodą na biciu własnych rekordów karpiowych, kto złapie największą sztukę tego dnia?

Jednak nie tylko karpie zainteresowane były naszymi zestawami, mięliśmy także potężne brania sumowe niestety ryba wygrywała (żyłki, plecionki nie wytrzymały ciężaru na kamienistym dnie rzeki).

Pierwszy sum, którego udało nam się złowić ważył około 7kg, kolejne sztuki 17kg i 22kg oraz kolejne karpie – najmniejszy 12kg, a największy bagatela 19 kg złowiony przez Łukasza to się dopiero nazywa wielka sztuka.

Hiszpańska pogoda dawała nam popalić, w cieniu prawie 40 stopni w nocy jedyne 20scia, więc jakże odetchnęliśmy z ulgą, gdy w środę nastąpiło załamanie pogody i zerwał się wiatr w porywach do 50 km/h, niestety uniemożliwiło nam to wywożenie zestawów i wędkowanie więc zorganizowaliśmy sobie dzień wolny od karpi i sumów i udaliśmy się do pobliskiego miasteczka na małe zwiedzanie.


W czwartkowy poranek jeszcze troszkę wietrzny postanowiliśmy powrócić do łowienia, woda co prawda była wciąż dość mocno zmącona, ale zaczęły się sporadyczne brania po czym ryby wróciły w miejsce nęcenia i nasza wędkarska zabawa zaczęła się na nowo.

Złowiłem suma o wadze 63 kg i długości 215 cm, widok takich ryb to niezwykła radość dla wędkarza, duma i poczucie spełnienia wędkarskich marzeń, ale oczywiście po odpowiednim udokumentowaniu złowionych okazów, wszystkie olbrzymy trafiły z powrotem do wody.

Każdy z uczestników naszej wyprawy w pełni ziścił swoje oczekiwania co do Rio Ebro, koledzy z klubu z satysfakcja prezentowali kolejne wielkie karpiowe okazy, natomiast koledzy z Polski również nie pozostawali w tyle i dzielnie dotrzymywali nam kroku.


W czwartek, zaprzyjaźniony przewodnik Piotr, zabrał Nas na odległe o 33 km tajemnicze łowisko, na które dotarliśmy późnym wieczorem. Ku zdziwieniu wszystkich, mogliśmy zauważyć jak potężne sumy na płytkiej wodzie uganiają się za drobną ukleją, co jeszcze bardziej zachęciło nas do tej nocnej wyprawy. Już po niespełna 10 min od rozstawienia wędek, Jarek złowił pierwszego suma (około 10kg) niestety zmasowany atak hiszpańskich komarów był tak uciążliwy, że postanowiliśmy zakończyć wędkowanie nocna pora i powrócić w to samo miejsce za dnia.

Niestety dla nas za dnia, pomimo kilku sumowych brań ryba okazała się sprytniejsza i jedyna zdobyczą okazał się złowiony na spinning przez Jarka sandacz.
Pomimo wspaniałych i owocnych łowów, wędkarskie wojaże nie mogą jednak trwać wiecznie, nadszedł wiec czas pakowania i przygotowania do powrotu – kierunek, tym razem ze smutkiem Barcelona – lotnisko.


Juz o 4:00 rano wyruszyliśmy do Barcelony, gdyż Jarek z Mario, koledzy z Polski mieli poranny samolot, a My korzystając z kilku wolnych godzin przed odlotem do Dublina, wyruszyliśmy zwiedzić chociaż część pięknej Barcelony. W końcu jednak nadszedł ten czas, kiedy ze smutkiem musieliśmy wsiąść do samolotu i powrócić do deszczowej Irlandii.
Teraz pozostały nam tylko mile wspomnienia i zdjęcia złowionych okazów nad rzeką Ebro.

Podsumowując podczas całej naszej wyprawy „padło” około 60 okazów karpi oraz 3 sumy … Na pewno tam jeszcze wrócimy by poprawić nasz wynik!!
Wyjazd uważam za naprawdę bardzo udany, wszyscy wiele się nauczyliśmy co na pewno w przyszłości będzie pomocne i zaowocuje wspanialszymi osiągnięciami.
Ze smutkiem żegnaliśmy Hiszpanię i te wspaniałe giganty pływające w rzece Ebro, ale każdy z nas z pewnością jeszcze tam powróci.


Na koniec, chciałbym bardzo podziękować sponsorowi firmie BSM Doradztwo Finansowe, który ufundował dla naszej całej ekipy stroje w postaci: kurtek, spodenek, T-shirtów i czapeczek (trzeba przyznać, że cały zespół prezentował się w nich wyjątkowo).

Paweł Ładniak
Paweł Ładniakhttp://pawelfishmaniak.pl/
Kocham robić to co Robię :)No Fishing - No Life
ZOBACZ TAKŻE

POPULARNE WPISY